wtorek, 30 listopada 2021

Dwa lata później

 Gdyby chcieć wypisać wszystko co się działo w ciągu tych dwóch lat to by była to tragedia pomieszana z komedią, a i tak wstyd pisać o wszystkim. 

Od poprzedniego postu minął lekko ponad rok. W tym czasie udało mi się wyjść za mąż i prawie ten związek rozwaliliśmy. Po roku. Po dwóch jest lepiej - staramy się o dziecko, niedługo wprowadzimy się do własnego domu. Po wielu latach tułania się po wynajmowanych swoje cztery kąty są bardzo wyczekiwane i potrzebne. Ile można od jednego do drugiego do trzeciego się przemieszczać, prawda? Chce się w końcu osiąść i zostać w jednym miejscu, które można spersonalizować dokładnie tak jak się chce. Gdzie wyobraźnia i pieniądze, trochę też architektura, ale załóżmy że wyobraźnia ogranicza to co chcę zrobić. 

Mam nadzieję, że to będzie miejsce które będzie sprzyjało mojej kreatywności i w końcu nie będzie możliwości tłumaczenia - nie mam gdzie trzymać, nie ma miejsca. Oby to było właśnie to co mnie blokuje. Wiem, że nie będzie tak, że obudzę się pewnego dnia i ptaki będą ćwierkały radości "to dzisiaj wszystko się uda! zrobisz to wszystko co od dawna chcesz i zaczniesz żyć tak jak tego pragniesz. od dziś będzie lepiej!" Ale kto by nie chciał takich magicznych ptaszków. 

Chciałabym kupić sobie kiedyś może tablet. Coś przenośnego, małego, że mogłabym w każdym miejscu sobie usiąść i pisać. Tak było lata temu gdy miałam netbooka. Teraz takich rzeczy nie robią. Maleństwo idealne to przenoszenia, z dobrą baterią. Telefon ma za mały ekran i to nie jest to samo. Tak... Marzy mi się mały notebook albo tablet, chociaż notebook ma przewagę związaną ze wspomnieniami. 

Widzę siebie siedzącą w przyjemnym otoczeniu. Kocyk, światło, dobra herbatka albo kawa jeśli zechcę i piszę co mi się z duszy wylewa. A pisząc to czuję wielkie marnotrawienie. Nie czuję że jestem stworzona do wielkich, WIELKICH rzeczy, ale na pewno większych niż to co teraz robię. Nie robię więcej, bo się nie uczę. I taka jest brutalna prawda. Mogłabym więcej, wiem że mogę, że będę w stanie nauczyć się, ale się nie uczę, nie rozwijam. Zamknęłam się w swoich czterech ścianach, niekoniecznie bezpiecznych, ale moich i dość znanych. Siedzę i siedzę i cofam się coraz bardziej.