Widziałam bardzo fajną grafikę. Była na niej zaznaczana codzienna ilość przeczytanych stron książki. Pomysł świetny i myślę czy go u siebie nie wprowadzić. Na to potrzebny mi najlepiej pamiętnik w zeszycie, a nie tutaj. Tam by było wygodnie. Albo... zwykły kalendarz... Uwielbiałam pisać na kartkach, uwielbiam samą tę czynność pisania. Sprawiało mi radość patrzenie na kolejne pięknie zapisane strony. Cały czas jestem rozdarta między formę bloga, a zeszyt. O ironio. Prędzej ktoś znajdzie i przeczyta zeszyt niż trafi na tego bloga.
Co do przeczytanych stron myślę, że najlepiej sprawdzi się do tego zwykły kalendarz. Tam mogę zaznaczać i przeczytane strony i ćwiczenia jeśli zrobiłam i cokolwiek mi wpadnie do głowy. Nie opisywać się, bo nie ma miejsca. Znając życie jeśli zaczęłabym pisać w zeszycie o chciałabym to jakoś uporządkować, dorobić coś więcej. Stanęło by na tym, że pisałabym tu i w zeszycie o tym samym, a najpewniej nie pisałabym nic.
W pracy kolejny dzień na luzie. Nie ma ludzi nade mną, a ja sobie spokojnie robię co mam robić. Dużo jest pogaduszek w kuchni.
Z Bartkiem jak zawsze dużo stresu. Ja nie wiem czemu nie możemy się dogadać. Wkurza mnie to ciągłe czepianie się mnie, ja tak go się nie czepiam. Mu ciągle wszystko przeszkadza w moim zachowaniu. Często mam wszystkiego dość, ale jakoś trzeba sobie radzić.
wtorek, 5 listopada 2019
poniedziałek, 4 listopada 2019
Długi poniedziałek
W pracy fajnie, upierdliwe zadanka, ale jakoś poszło. Skalpel zrobiony. Zamiast siedzieć w domu, pracować z domu wolę pracę w biurze. Pogada się z kimś, wyjdzie do ludzi. Jest ciekawiej i lepiej.
Denerwują mnie ludzie, denerwuje mnie ich postawa wobec innej orientacji, brak szacunku. Teraz są dziwne czasy - byle udupić innych, a najlepiej w internecie. Tam to każdy odważny, byle się przypierdolić do kogoś. Świata się nie zbawi, ale nie chcę stać i się patrzeć. Czas nauczać się wyrażać pewnie swoje zdanie.
Denerwują mnie ludzie, denerwuje mnie ich postawa wobec innej orientacji, brak szacunku. Teraz są dziwne czasy - byle udupić innych, a najlepiej w internecie. Tam to każdy odważny, byle się przypierdolić do kogoś. Świata się nie zbawi, ale nie chcę stać i się patrzeć. Czas nauczać się wyrażać pewnie swoje zdanie.
niedziela, 3 listopada 2019
Sprawozdanie tygodnia
Równo tydzień temu post, a ja wracam z podsumowaniem tygodnia. Chciałam trochę częściej pisać, ale będzie jak ma być, na spokojnie.
W pracy w porządku, w domu też jak zawsze. Ciągle czekam na swój domek i jeszcze poczekam 2 lata. Oby się to nie wydłużyło nie wiem jak bardzo. Mam nadzieję, że w nim będąc sami, bez Bartka rodziny będzie lepiej między nami. Chociaż i tak pewnie będzie tak samo, ale z drugiej strony trochę przestrzeni może nam pomoże czasami odpocząć od siebie. Na wszystkich zmarłych byliśmy w Kamieniu. Na mszę pojechaliśmy z tatą do Lemierzyc. On tam sobie pogadał z kolegami, o nas zapomniał. Później pojechaliśmy do Witnicy na jedzonko. Zebrało się dużo ludzi i niestety było za mało miejsca przy stole dla wszystkich. Dla mnie, Iwy i Asi zabrakło miejsca. Ola pofarbowała mi włosy na fioletowo. Mam straszny dylemat, bo podobał mi się ten rudawy co wyszedł, ale fiolet to fiolet. Od dawna go chciałam. Myślę, że może kiedyś spróbuję i takiego rudego jak ma Iwa. Wygląda cudnie.
Zawsze podziwiam Iwę za wszystko co osiągnęła, co potrafi, jak umie odnaleźć się w świecie, jaka jest odważna. Prawda jest taka, że Iwcia, jak zresztą i ja, wcale tak o sobie nie myśli. Wszystkiego się boi, myśli, że nic nie umie. Czasami ma dość bycia sobą. Rozumiem ją doskonale. Niestety to chyba przypadłość Stupaków. Mam nadzieję, że z Iwcią jeszcze będziemy czuć się ze sobą lepiej. To bardzo ważne, żeby być szczęśliwym.
Skalpel zaliczony. W ciągu tygodnia udało się trzy razy. Na wyjeździe do domu - nie wyszło. Zobaczymy jak wyjdzie w kolejnym.
W pracy w porządku, w domu też jak zawsze. Ciągle czekam na swój domek i jeszcze poczekam 2 lata. Oby się to nie wydłużyło nie wiem jak bardzo. Mam nadzieję, że w nim będąc sami, bez Bartka rodziny będzie lepiej między nami. Chociaż i tak pewnie będzie tak samo, ale z drugiej strony trochę przestrzeni może nam pomoże czasami odpocząć od siebie. Na wszystkich zmarłych byliśmy w Kamieniu. Na mszę pojechaliśmy z tatą do Lemierzyc. On tam sobie pogadał z kolegami, o nas zapomniał. Później pojechaliśmy do Witnicy na jedzonko. Zebrało się dużo ludzi i niestety było za mało miejsca przy stole dla wszystkich. Dla mnie, Iwy i Asi zabrakło miejsca. Ola pofarbowała mi włosy na fioletowo. Mam straszny dylemat, bo podobał mi się ten rudawy co wyszedł, ale fiolet to fiolet. Od dawna go chciałam. Myślę, że może kiedyś spróbuję i takiego rudego jak ma Iwa. Wygląda cudnie.
Zawsze podziwiam Iwę za wszystko co osiągnęła, co potrafi, jak umie odnaleźć się w świecie, jaka jest odważna. Prawda jest taka, że Iwcia, jak zresztą i ja, wcale tak o sobie nie myśli. Wszystkiego się boi, myśli, że nic nie umie. Czasami ma dość bycia sobą. Rozumiem ją doskonale. Niestety to chyba przypadłość Stupaków. Mam nadzieję, że z Iwcią jeszcze będziemy czuć się ze sobą lepiej. To bardzo ważne, żeby być szczęśliwym.
Skalpel zaliczony. W ciągu tygodnia udało się trzy razy. Na wyjeździe do domu - nie wyszło. Zobaczymy jak wyjdzie w kolejnym.
niedziela, 27 października 2019
Test wytrwałości
Próba przygotowywania sobie ubrań na kolejny dzień spełzł na niczym. Źle piszę... Jeden dzień się udało. I tak to umarło śmiercią naturalną.
Smucą mnie dni, w które nie robię nic pożytecznego. Odkąd mieszkamy na wsi z teściami czuję, że nie robię nic. Nie muszę gotować, robić prania, za bardzo sprzątać. Weekendami szłam do Bartka siostry na pogaduszki, a teraz nie chcę ich za bardzo obarczać swoją osobą.
Brakuje mi robienia czegoś. Nawet pójścia na zakupy, chociaż to nie nawet, bo to ważna część funkcjonowania. W Lublinie nawet poszłam na oględziny Rossmanna albo towaroteki Biedronki i sprawdzałam co nowego jest, bo może coś znajdę tanio. Teraz w weekendy najchętniej bym spała, chociaż teraz miałam co robić. Zawiozłam dziewczynki na konie, wróciłam, zrobiłam obiad, posprzątałam, nawet wyprasowałam pranie.
Dzisiaj były urodziny Kuby, 7me urodziny. Nie rozumiem jak dziecko w takim wieku może nie mieć organizowanych urodzin z innymi dziećmi. Jaki jest sens robić urodziny dziecka i zapraszać samych dorosłych? Wyglądało to jak imieniny kogoś, a nie urodziny dzieciaka. Można by się pomylić gdyby nie kupa prezentów. Mam wielką nadzieję, że będę mądrzejszą mamą. Nie muszę mieć nadziei, bo wiem, że taką będę. Bartek też będzie dobrym ojcem, wiem to. Oby nie był wychowywany jak on, dalej walczę ze skutkami ostatniego rozpieszczonego dziecka. Może nie widać na pierwszy rzut oka, ale jak się mieszka to widać różne rzeczy, które wskazują na to.
To byłby taki powrót po długim czasie. Chcę pisać regularnie co się dzieje u mnie w życiu. Chcę wrócić do regularności w wielu sprawach, nie chcę marnować czasu na głupoty (na niektóre można). Nie chcę marnować czasu, który tutaj mam.
I nie mogę doczekać nowego domu. Jeszcze 2 lata. Niech to zleci jak najszybciej.
Smucą mnie dni, w które nie robię nic pożytecznego. Odkąd mieszkamy na wsi z teściami czuję, że nie robię nic. Nie muszę gotować, robić prania, za bardzo sprzątać. Weekendami szłam do Bartka siostry na pogaduszki, a teraz nie chcę ich za bardzo obarczać swoją osobą.
Brakuje mi robienia czegoś. Nawet pójścia na zakupy, chociaż to nie nawet, bo to ważna część funkcjonowania. W Lublinie nawet poszłam na oględziny Rossmanna albo towaroteki Biedronki i sprawdzałam co nowego jest, bo może coś znajdę tanio. Teraz w weekendy najchętniej bym spała, chociaż teraz miałam co robić. Zawiozłam dziewczynki na konie, wróciłam, zrobiłam obiad, posprzątałam, nawet wyprasowałam pranie.
Dzisiaj były urodziny Kuby, 7me urodziny. Nie rozumiem jak dziecko w takim wieku może nie mieć organizowanych urodzin z innymi dziećmi. Jaki jest sens robić urodziny dziecka i zapraszać samych dorosłych? Wyglądało to jak imieniny kogoś, a nie urodziny dzieciaka. Można by się pomylić gdyby nie kupa prezentów. Mam wielką nadzieję, że będę mądrzejszą mamą. Nie muszę mieć nadziei, bo wiem, że taką będę. Bartek też będzie dobrym ojcem, wiem to. Oby nie był wychowywany jak on, dalej walczę ze skutkami ostatniego rozpieszczonego dziecka. Może nie widać na pierwszy rzut oka, ale jak się mieszka to widać różne rzeczy, które wskazują na to.
To byłby taki powrót po długim czasie. Chcę pisać regularnie co się dzieje u mnie w życiu. Chcę wrócić do regularności w wielu sprawach, nie chcę marnować czasu na głupoty (na niektóre można). Nie chcę marnować czasu, który tutaj mam.
I nie mogę doczekać nowego domu. Jeszcze 2 lata. Niech to zleci jak najszybciej.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)