środa, 25 listopada 2009
Takie, jakby o "nas" coś.
Pogubiłam już się w uczuciach. Nie wiem co mam myśleć, co robić. Po prostu nic nie wiem. Powiedzieli mi niedawno "Wiesz że jesteś dziwna?" Tak, wiem. Nie przeszkadza mi to. Siedzę w skorupie, zamknięta przed całym światem. Boję się go... A on nie umie tej skorupy przebić, ale próbuje. Kochany jest.
czwartek, 19 listopada 2009
Prosimy o szczęście.
Pierwsza gwiazdko na niebie, tak ładnie proszę Ciebie o szczęście, o niezapomniane chwile radości, o chłopaka, który będzie dla mnie oparciem. Chciałabym, by Bartek przyjechał. Chcę dowiedzieć się czy między nami może coś być, po prostu chcę się z nim spotkać wreszcie twarzą w twarz. Proszę o szczęście, a to szczęście to tak wiele. Miłość, przyjaciele, godność, świadomość własnej godności. Więc gwiazdko moja kochana, proszę Cię o szczęście. Tylko o to.
wtorek, 17 listopada 2009
Gimnazjum > Aż tak wiele zmienia?
Jestem w III klasie, ale gdy widzę tłumy pierwszaków, którzy klną dla szpanu lub puszczają głośno muzykę, to powiem szczerze, rzygać mi się chce. Oni myślą: "O matko! To gimnazjum! Nie mogę już być dzieckiem! Muszę mieć chłopaka/dziewczynę, bo jak nie to w ogóle co ja jestem. Tu trzeba mieć parę i trzeba się malować. Och nie. Nie jestem fajna!" To już mnie szlag trafia, gdy widzę jak dziewczyny, oczywiście nie wszystkie zmieniają się. No cholera jasna gimnazjum to tylko nowa szkoła. Nie wolno udawać kogoś innego i zmieniać się dla panującej mody. Trochę chaotycznie, wiem, ale to pod wpływem emocji.
sobota, 14 listopada 2009
Moje zdolności siatkarskie. ^^
W zwyczaju mam grać w siatkówkę u babci, bo tam nie ma co innego robić. Moja piłka już na tym wiele ucierpiała. Ale wracając do głównego tematu, serwowałyśmy waląc w ścianę. I właśnie na tym polegają moje zdolności, że wybiłam szybę. Oczywiście przypadkiem. Tata się lekko wkurzył. Na szczęście nic mi nie zrobił. Ale stresik był. xD no... babcia nic nie wie, ale to nic. Tam wszystko jest stare, dlatego dom i reszta jest nieużywane. I jak mogę zapomnieć o meczu. No cóż... 0:1 dla Rumunii. Ale ostatnia akcja Peszki! Mówi się trudno. Ahh... i Robert Lewandowski. ;D Śliczny. ^^
czwartek, 12 listopada 2009
Mogę Tobie coś powiedzieć? To tajemnica...
Ile razy to słyszę, ogarnia mnie wielka chęć by powiedzieć "nie". Czasami żałuję, że tyle osób ma do mnie zaufanie na tyle duże, by powiedzieć mi tajemnice swoje. Już nawet nie pamiętam ich wszystkich, ale ta ochota by powiedzieć coś komuś mnie przeraża. Nie chcę nic powiedzieć, jednak zbyt dużo wiem. To niby dobrze mieć duże zaufanie, ale posiadać tyle sekretów nie jest dobrze. Wiem, troszkę za dużo o pewnym romansie, ale siedzę cicho. Ona myśli, że ją kocha, a ja wiem co innego. Kłopot jest nawet w tym, że on już sam się gubi. Jednak mam jeszcze na tyle siły, by nie mówić nic. I obiecuje sobie, że mimo wszystko nic nie powiem, bo nie chcę jednak stracić tak cennego zaufania. A ich "miłość" to nie moja sprawa.
piątek, 6 listopada 2009
Azerbejdżanin i "ciąża" xD
Tak więc zacznę od mojej "ciąży". Tak właśnie. Ciąża... Babcia wymyśliła, bo mnie brzuch bolał. Myślałam że dosłownie padnę, jak to usłyszałam. Bo ty harcujesz z chłopakami. Normalnie szok. Nie mam chłopaka, z żadnym się nie spotykam. Nic. A tu nagle takie coś. Owszem mam kumpli, ale gadam z nimi przez gg. Rodzice nie ufają mi i stało się jasne, że mam krótko mówiąc przerąbane. Byli na mnie źli o wszystko, o każdą najmniejszą pierdołę. A przecież tłumaczyłam że nie jestem. Ale nie, bo mnie koleżanki namawiają, a później będą się śmiać jak będę dziecko niańczyć. o_O Babcia ma bujną wyobraźnię. Dalej Azerbejdżanin. Mój nowy przyjaciel. :D Tak. Poznałam go na stronie gdzie można grać online z ludźmi w 9-ball, bilard, te takie bąbelki itp. Fajnie się gadało po angielsku. Tak w ogóle to on ma 17 lat, a ja 15. ^^ Chciał mój adres email. To dałam, pomyślałam, że fajnie podkształcić swój angielski w takie rozmowie. No i nazywa się Tural. I chciał mój nr. telefonu. Szczerze mówiąć zszokował mnie, ale dałam. Sms: hello. Kosztują one 60 gr, więc nie mam zamiaru zbyt pisać. Wolę maile. W ogóle trochę to śmieszna sytuacja. Wreszcie moje życie nabrało kolorów. ;D
poniedziałek, 2 listopada 2009
Między przyjaźnią, a miłością...
Taka niby miłość na odległość, ale ja nie umiem zakochać się na odległość jak nawet gościa nie widziałam. Widziałam wprawdzie zdjęcia, ale bądźmy szczerzy, jakoś mnie nie kręci. Na żywo jest pewnie inaczej. Zabijcie mnie za to, ale to tylko mówi się wygląd się nie liczy, ale tak na prawdę liczy się i to bardzo. Nawet się tego nie kontroluje. A ja już sama nie wiem. To niby miłość? Taka na odległość... Nie może być, na odległość bez żadnych spotkań i porozmawiania, po prostu nie może. Tylko codziennie sms od niego: "Dobranoc" lub "Dobranoc kochana/kochanie" A podobno wszystko sobie wyjaśniliśmy, że to tylko przyjaźń...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)