W ciągu ostatniego zapewne nawet tygodnia sporo się wydarzyło. Sporo się uczyłam, szłam spać późno i nie pisałam. Później zmarła babcia i też nie miałam ochoty pisać. Dziś po kolokwium też nie bardzo mam ochotę, ale wypada cokolwiek naklikać.
Naprawdę sporo się uczyłam, a czuję, że zepsułam. Mogłam lepiej i jest mi przykro. Moje finanse to bieda z nędzą.
Jutro kupię Bartowi prezent to już całkiem bieda.
Plan na 2018 - znaleźć pracę i mieć pieniądze i więcej się uczyć. To wszystko zawiera się w jednym - zadbaniu o swoją przyszłość.
poniedziałek, 18 grudnia 2017
niedziela, 10 grudnia 2017
Z dwóch dni
Niestety wczoraj nie miałam nastroju do pisania, a dziś nie było wcale lepiej.
Nie udało mi się na wsi mieć dobrego humoru, myśleć pozytywnie, nie dać się głupim sytuacjom czy osobom stłamsić mnie. Gdy idę odwiedzić Monikę wszystko jest w najlepszym porządku. Jak tylko wracam koniec dobrego humoru.
Nie chciałam pisać o złych rzeczach, bo nie warto ich wspominać, ale tu zrobię wyjątek. Pokłóciliśmy się niemiłosiernie o głupotę... i chyba nie chcę dalej opisywać dokładniej. Było, minęło, wnioski jakieś mam nadzieję są wyciągnięte.
Nie przeczytałam w ciągu tych dwóch dni ani jednej strony książki "Siła", za to Harry jak najbardziej rozpoczęty. Wymyśliłam, że po każdym rozdziale będę wypisywać słówka do quizletu. Chyba tak nazywa się strona, gdzie można tworzyć fiszki i uczyć się nowych słów. Skończyłam już dwa rozdziały i chcę jutro siąść i przepisać wyrazy, by na bieżąco to robić i powtarzać sobie. Jakoś często słówka, których nie znam zaczynają się na 's'.
Wydaje mi się, że lepiej będzie mi czytać drugą książkę - "Paper Towns", bo jej nie znam. Harrego tak, więc jak czegoś nie rozumiem w 100% wiem jaki jest sens, bo czytałam i oglądałam po polsku nie raz.
Dla przyjemności jednak zaczynam od Harrego. Na dziś to tyle, jutro dopiszę tutaj cytat z piosenki Avril, nie pamiętam której dokładnie i nie będę teraz szukać. Bart się złości, że światło muszę gasić i 'czemu ciągle przed snem piszesz? ale tak przed snem, że ja już chcę spać". Co poradzę, że to najlepsza pora.
Nie udało mi się na wsi mieć dobrego humoru, myśleć pozytywnie, nie dać się głupim sytuacjom czy osobom stłamsić mnie. Gdy idę odwiedzić Monikę wszystko jest w najlepszym porządku. Jak tylko wracam koniec dobrego humoru.
Nie chciałam pisać o złych rzeczach, bo nie warto ich wspominać, ale tu zrobię wyjątek. Pokłóciliśmy się niemiłosiernie o głupotę... i chyba nie chcę dalej opisywać dokładniej. Było, minęło, wnioski jakieś mam nadzieję są wyciągnięte.
Nie przeczytałam w ciągu tych dwóch dni ani jednej strony książki "Siła", za to Harry jak najbardziej rozpoczęty. Wymyśliłam, że po każdym rozdziale będę wypisywać słówka do quizletu. Chyba tak nazywa się strona, gdzie można tworzyć fiszki i uczyć się nowych słów. Skończyłam już dwa rozdziały i chcę jutro siąść i przepisać wyrazy, by na bieżąco to robić i powtarzać sobie. Jakoś często słówka, których nie znam zaczynają się na 's'.
Wydaje mi się, że lepiej będzie mi czytać drugą książkę - "Paper Towns", bo jej nie znam. Harrego tak, więc jak czegoś nie rozumiem w 100% wiem jaki jest sens, bo czytałam i oglądałam po polsku nie raz.
Dla przyjemności jednak zaczynam od Harrego. Na dziś to tyle, jutro dopiszę tutaj cytat z piosenki Avril, nie pamiętam której dokładnie i nie będę teraz szukać. Bart się złości, że światło muszę gasić i 'czemu ciągle przed snem piszesz? ale tak przed snem, że ja już chcę spać". Co poradzę, że to najlepsza pora.
sobota, 9 grudnia 2017
Trochę po północy, ale przed spaniem
Nie zdążyłam wczoraj napisać, ale jeszcze się liczy bo nie poszłam spać.
Na seminarium kolega miał prezentację na swój temat i była taka krótka! Ja nie wiem czemu z Michałem takie długie robiliśmy. Kolejne będą krótsze, o tak.
Pawłowi zajęła z 15 min, wliczając rozmowę z profesorem wyszło około pół godziny. Została mi wtedy godzina do dentysty. A tak sobie zaplanowałam, że pewnie skończy koło 9:30, na 10:00 dentysta, akurat będę z 10 min przed czasem. Gdzie tam! Skończył o 9!
Miałam sporo szczęścia, że ktoś przede mną nie przyszedł i pani przyjęła mnie wcześniej. O wiele wcześniej.
Przyjechaliśmy znów na wieś. Jak tylko weszłam do domu opuścił mnie dobry humor. Nie umiem jeszcze zmienić tego, że za każdym razem gdy tylko wchodzę do domu jestem smutna. Musi się to zmienić, bo szaleję z rozpaczy. Mam jedno wyjście z tej sytuacji, tymczasowe - idę do Moniki i u niej czuję się o wiele lepiej.
Chociaż dziś powiedziała mi coś czego nigdy bym nie pomyślała.
Nie ma innego wyjścia jak uważać za ładne, najlepsze jakie można mieć i najlepsze z jakimi można pracować, każde najmniejsze części swojego ciała. Do wszystkiego można coś wymyślić, by stało się to kompleksem, albo małą wadą.
Niestety nie przeczytałam dziś ani strony książki. Jutro na pewno nadrobię!
Na seminarium kolega miał prezentację na swój temat i była taka krótka! Ja nie wiem czemu z Michałem takie długie robiliśmy. Kolejne będą krótsze, o tak.
Pawłowi zajęła z 15 min, wliczając rozmowę z profesorem wyszło około pół godziny. Została mi wtedy godzina do dentysty. A tak sobie zaplanowałam, że pewnie skończy koło 9:30, na 10:00 dentysta, akurat będę z 10 min przed czasem. Gdzie tam! Skończył o 9!
Miałam sporo szczęścia, że ktoś przede mną nie przyszedł i pani przyjęła mnie wcześniej. O wiele wcześniej.
Przyjechaliśmy znów na wieś. Jak tylko weszłam do domu opuścił mnie dobry humor. Nie umiem jeszcze zmienić tego, że za każdym razem gdy tylko wchodzę do domu jestem smutna. Musi się to zmienić, bo szaleję z rozpaczy. Mam jedno wyjście z tej sytuacji, tymczasowe - idę do Moniki i u niej czuję się o wiele lepiej.
Chociaż dziś powiedziała mi coś czego nigdy bym nie pomyślała.
Masz cienkie rzęsy.Nigdy tak nie myślałam. Nawet dostałam komplement czym maluję, że takie ładne są. Sama uważam, że może ich nie widać, ale pomalowane są naprawdę ok.
Nie ma innego wyjścia jak uważać za ładne, najlepsze jakie można mieć i najlepsze z jakimi można pracować, każde najmniejsze części swojego ciała. Do wszystkiego można coś wymyślić, by stało się to kompleksem, albo małą wadą.
Niestety nie przeczytałam dziś ani strony książki. Jutro na pewno nadrobię!
czwartek, 7 grudnia 2017
Dzień drugi i trzeci ominięty
czwartego omijać nie wolno. Może będę pisać w grudniu coś w stylu vlogmasa. Wracając do notek chciałabym czuć ciepełko w sercu i mam nadzieję, że to się uda.
Poprzednie dni prawdę mówiąc nie były zbyt dobre. Nie dałam z siebie wszystkiego i stchórzyłam. Dzień wczorajszy można zaliczyć do bardzo nieudany jeśli chodzi o samorozwój. Chciałabym aby takie dni się więcej nie powtórzyły.
Na zajęciach było zabawnie, bo jeden przedłużacz szlag trafił i przy okazji pozbawiono nas prądu. Mieliśmy zajęcia na komputerach. Ja miałam swojego lapka, więc nie było źle, bo bateria w miarę naładowana. Sporo osób też miało, ale były osoby które nie miały.
Trochę czasu minęło zanim mogli pracować.
Mam nadzieję, że dziś już zrobiłam zadanie domowe, na które zaplanowałam sobie cały weekend. Jutro jeszcze dopracuję, dodam opis i mam nadzieję, że będzie dobrze. Wyślę pani od ćwiczeń, żeby sprawdziła czy o to chodzi, bo jeśli nie zawsze będzie czas na poprawę.
Jeśli okaże się, że jest w porządku sprawa załatwiona i będę mogła zająć się innymi ważnymi sprawami, a ich też parę jest.
Dotarł do mnie prezent dla Iwy. Na pewno nie czyta tego i mogę śmiało napisać co to, ale nie wiem czy chcę. Podzielę się co przy okazji zamówiłam sobie - HP cz. 1 i Paper Towns, po angielsku obie. Bardzo chciałam zobaczyć film na żywo, ale jakoś minęło mnie to. Teraz mogę przeczytać. HP też od daaaawna chciałam mieć. Tyle już czytałam i oglądałam, ale nigdy swoje. Czas nadrobić i kupić, ale po angielsku. Po swoim można ołówkiem pisać co znaczą słowa. Na pewno nauczę się wielu nowych i na pewno dokupię pozostałe tomy.
Teraz najciekawsza część dnia wczorajszego. Wieeeelki miś na mikołajki. Spełnienie marzeń z dzieciństwa. Koniecznie muszę wstawić fotkę.
Poprzednie dni prawdę mówiąc nie były zbyt dobre. Nie dałam z siebie wszystkiego i stchórzyłam. Dzień wczorajszy można zaliczyć do bardzo nieudany jeśli chodzi o samorozwój. Chciałabym aby takie dni się więcej nie powtórzyły.
Najpierw musisz być szczęśliwy i dawać szczęście, żeby szczęście dostać.To cytat wczorajszy. Dziś dzień zaczął się w miarę dobrze. Mam ogromne problemy ze wstaniem rano. Budzę się, ale nie wstaję tylko dalej w łóżku się wiercę. "Jeszcze tylko 5 min" i tak wydłużam, aż muszę wstać choćby do toalety.
Na zajęciach było zabawnie, bo jeden przedłużacz szlag trafił i przy okazji pozbawiono nas prądu. Mieliśmy zajęcia na komputerach. Ja miałam swojego lapka, więc nie było źle, bo bateria w miarę naładowana. Sporo osób też miało, ale były osoby które nie miały.
Trochę czasu minęło zanim mogli pracować.
Mam nadzieję, że dziś już zrobiłam zadanie domowe, na które zaplanowałam sobie cały weekend. Jutro jeszcze dopracuję, dodam opis i mam nadzieję, że będzie dobrze. Wyślę pani od ćwiczeń, żeby sprawdziła czy o to chodzi, bo jeśli nie zawsze będzie czas na poprawę.
Jeśli okaże się, że jest w porządku sprawa załatwiona i będę mogła zająć się innymi ważnymi sprawami, a ich też parę jest.
Dotarł do mnie prezent dla Iwy. Na pewno nie czyta tego i mogę śmiało napisać co to, ale nie wiem czy chcę. Podzielę się co przy okazji zamówiłam sobie - HP cz. 1 i Paper Towns, po angielsku obie. Bardzo chciałam zobaczyć film na żywo, ale jakoś minęło mnie to. Teraz mogę przeczytać. HP też od daaaawna chciałam mieć. Tyle już czytałam i oglądałam, ale nigdy swoje. Czas nadrobić i kupić, ale po angielsku. Po swoim można ołówkiem pisać co znaczą słowa. Na pewno nauczę się wielu nowych i na pewno dokupię pozostałe tomy.
Teraz najciekawsza część dnia wczorajszego. Wieeeelki miś na mikołajki. Spełnienie marzeń z dzieciństwa. Koniecznie muszę wstawić fotkę.
I jest już jak do mnie jedzie.
Teraz chwila przerwy na przeczytanie chociaż paru stron i zapisaniu czegoś co mi się spodoba.
A mam, zostawiłam sobie zaznaczone.
Ważne są nie wydarzenia, a twoja reakcja na nie.
Epiktet
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Nie będę pisać - od początku...
bo bez sensu zaczynać za każdym razem wszystko od początku. Nie lepiej zachować to co było, niż wymazać? Nie lepiej mieć doświadczenie, dzięki któremu nie będę popełniać tych samych błędów tak często?
Wydaje mi się, że źle podchodziłam do życia cały czas. Złe rzeczy pamiętam, dobre zapominam, ze złych doświadczeń nie wyciągam wniosków, a jeżeli cokolwiek mądrego z nich wyniosę nie stosuję.
Całe życie póki co to puste słowa. Zrobię te, zrobię tamto, chcę to, chcę tamto. Naprawdę chcę? Jeśli się chce to się to robi.
Byłam dumna ze swoich ostatnich dni, bo zrobiłam to co zaplanowałam. Siadłam, zrobiłam, poczytałam, nauczyłam się. Brawo!
Powoli zaczynam się złościć, że nie wypełniam swojego planu na kolejne dni, czy cały tydzień. Nie ma co się złościć na siebie, po prostu trzeba robić.
Myślę, że nie ma teraz dla mnie gorszej rzeczy niż złoszczenie się na samą siebie. Próbuję bardziej wierzyć w siebie, lepiej się czuć, a złoszczenie się i myślenie 'ale jestem głupia' to nie ta droga.
Zaczęłam czytać książkę "Siła". Jest to kolejna część Sekretu, książki którą dostałam, ale na pewno nie przeczytałam całej. Na pewno parę stron przeczytałam i na pewno bardzo spodobała mi się graficznie. Jest piękna, nie mogę jej tego odebrać. Kupiłam kolejną część, bo jest jeszcze piękniej wydana niż poprzednia. I mam jeszcze jedną, bo mam już dwie części więc czemu nie mieć całej kolekcji?
Jedną wzięłam ze sobą i jest w mojej studenckiej biblioteczce. Leżała długo, w końcu przeniosłam ją na biurko i patrzyłam. W poprzednim tygodniu wzięłam ją na okropnie nudny wykład. Przydała się - była idealną podkładką pod telefon do grania.
Wczoraj siadłam i poczytałam na spokojnie tylko kilka stron. Kilka nie dlatego, że są nudne, nie mam ochoty, nie będę się zmuszać. Czuję, że ta książka pomoże mi, uzmysłowi błędy jakie robię w życiu. Na pewno jeden pokazała. Będę zamieszczać cytatu z niej, bo uważam że są ważne i warte pamiętania. Oto fragment na dziś. Do jutra!
Wydaje mi się, że źle podchodziłam do życia cały czas. Złe rzeczy pamiętam, dobre zapominam, ze złych doświadczeń nie wyciągam wniosków, a jeżeli cokolwiek mądrego z nich wyniosę nie stosuję.
Całe życie póki co to puste słowa. Zrobię te, zrobię tamto, chcę to, chcę tamto. Naprawdę chcę? Jeśli się chce to się to robi.
Byłam dumna ze swoich ostatnich dni, bo zrobiłam to co zaplanowałam. Siadłam, zrobiłam, poczytałam, nauczyłam się. Brawo!
Powoli zaczynam się złościć, że nie wypełniam swojego planu na kolejne dni, czy cały tydzień. Nie ma co się złościć na siebie, po prostu trzeba robić.
Myślę, że nie ma teraz dla mnie gorszej rzeczy niż złoszczenie się na samą siebie. Próbuję bardziej wierzyć w siebie, lepiej się czuć, a złoszczenie się i myślenie 'ale jestem głupia' to nie ta droga.
Zaczęłam czytać książkę "Siła". Jest to kolejna część Sekretu, książki którą dostałam, ale na pewno nie przeczytałam całej. Na pewno parę stron przeczytałam i na pewno bardzo spodobała mi się graficznie. Jest piękna, nie mogę jej tego odebrać. Kupiłam kolejną część, bo jest jeszcze piękniej wydana niż poprzednia. I mam jeszcze jedną, bo mam już dwie części więc czemu nie mieć całej kolekcji?
Jedną wzięłam ze sobą i jest w mojej studenckiej biblioteczce. Leżała długo, w końcu przeniosłam ją na biurko i patrzyłam. W poprzednim tygodniu wzięłam ją na okropnie nudny wykład. Przydała się - była idealną podkładką pod telefon do grania.
Wczoraj siadłam i poczytałam na spokojnie tylko kilka stron. Kilka nie dlatego, że są nudne, nie mam ochoty, nie będę się zmuszać. Czuję, że ta książka pomoże mi, uzmysłowi błędy jakie robię w życiu. Na pewno jeden pokazała. Będę zamieszczać cytatu z niej, bo uważam że są ważne i warte pamiętania. Oto fragment na dziś. Do jutra!
Kochaj, bo kiedy kochasz, wykorzystujesz najpotężniejszą siłę we wszechświecie.
piątek, 23 czerwca 2017
dzień pierwszy - krok pierwszy
Ile razy trzeba napisać, idę do przodu, będzie lepiej, żeby w końcu rzeczywiście coś się poprawiło? Pewnie miliony, to tylko puste słowa. Chcę codziennie pisać tutaj chociaż kilka słów - co zrobiłam, z czego się cieszę, czego żałuję, czy mam jakieś plany na jutro.
Takie proste rzeczy, ale mam nadzieję, że pomogą w codziennym prostym funkcjonowaniu.
Takie proste rzeczy, ale mam nadzieję, że pomogą w codziennym prostym funkcjonowaniu.
czwartek, 23 marca 2017
Już nie do przodu
Ciągle tylko piszę "rusz do przodu", "weź się za siebie". Motywujące pierdoły, które nic nie wnoszą do mojego życia. Jak wiadomo liczy się to co robimy, a nie to co się mówi lub pisze.
Kiedyś potrafiłam siąść do komputera i napisać na blogu wszyyystko co chciałam. Naprawdę wszystko. Teraz tak mi ciężko się do czegokolwiek zmotywować. Nieładnie.
Byłam dziś w teatrze na naprawdę fajnej komedii. Aż żałuję, że nie wzięłam chłopaka ze sobą, bo zobaczyłby że to jak się zachowuje to nie moja wina - każda kobieta tak ma. :D
Ostatnio mamy jakieś gorsze dni. Nie potrafimy się dogadać. Ciężko tak się żyje, ale mam nadzieję, że uda się to naprawić. Nie wyobrażam sobie życia z kimś innym.
Kiedyś potrafiłam siąść do komputera i napisać na blogu wszyyystko co chciałam. Naprawdę wszystko. Teraz tak mi ciężko się do czegokolwiek zmotywować. Nieładnie.
Byłam dziś w teatrze na naprawdę fajnej komedii. Aż żałuję, że nie wzięłam chłopaka ze sobą, bo zobaczyłby że to jak się zachowuje to nie moja wina - każda kobieta tak ma. :D
Ostatnio mamy jakieś gorsze dni. Nie potrafimy się dogadać. Ciężko tak się żyje, ale mam nadzieję, że uda się to naprawić. Nie wyobrażam sobie życia z kimś innym.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
