sobota, 9 grudnia 2017

Trochę po północy, ale przed spaniem

Nie zdążyłam wczoraj napisać, ale jeszcze się liczy bo nie poszłam spać.

Na seminarium kolega miał prezentację na swój temat i była taka krótka! Ja nie wiem czemu z Michałem takie długie robiliśmy. Kolejne będą krótsze, o tak.
Pawłowi zajęła z 15 min, wliczając rozmowę z profesorem wyszło około pół godziny. Została mi wtedy godzina do dentysty. A tak sobie zaplanowałam, że pewnie skończy koło 9:30, na 10:00 dentysta, akurat będę z 10 min przed czasem. Gdzie tam! Skończył o 9!
Miałam sporo szczęścia, że ktoś przede mną nie przyszedł i pani przyjęła mnie wcześniej. O wiele wcześniej.

Przyjechaliśmy znów na wieś. Jak tylko weszłam do domu opuścił mnie dobry humor. Nie umiem jeszcze zmienić tego, że za każdym razem gdy tylko wchodzę do domu jestem smutna. Musi się to zmienić, bo szaleję z rozpaczy. Mam jedno wyjście z tej sytuacji, tymczasowe - idę do Moniki i u niej czuję się o wiele lepiej.
Chociaż dziś powiedziała mi coś czego nigdy bym nie pomyślała.
Masz cienkie rzęsy.
Nigdy tak nie myślałam. Nawet dostałam komplement czym maluję, że takie ładne są. Sama uważam, że może ich nie widać, ale pomalowane są naprawdę ok.
Nie ma innego wyjścia jak uważać za ładne, najlepsze jakie można mieć i najlepsze z jakimi można pracować, każde najmniejsze części swojego ciała. Do wszystkiego można coś wymyślić, by stało się to kompleksem, albo małą wadą.

Niestety nie przeczytałam dziś ani strony książki. Jutro na pewno nadrobię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz