niedziela, 21 lutego 2016

Beata Pawlikowska

LIST OD BASI - PYTANIE DRUGIE
"ja też ciągle pod tą górkę....nie radzę sobie z własnymi emocjami...z zazdrością która często mnie dopada...z obgadywaniem, plotkowaniem o innych...(nie wiem jak z tym walczyc jak się tego pozbyć)...."
ODPOWIADAM:
- To akurat jest proste. PRZESTAŃ TO ROBIĆ.
Jeżeli wiesz, ze to jest niepotrzebne, ze marnujesz w ten sposób swój czas i swoją energię, to podejmij świadomą decyzje i powiedz do samej sobie:
- Od dzisiaj przestaję to robić! Przestaję to robić, bo widzę, że to jest destrukcyjne i niepotrzebne. Postanawiam więc, że nie chcę tego więcej robić. Dzisiaj kończę z plotkowaniem, z obgadywaniem ludzi. Dzisiaj kończę z porównywaniem się z innymi. Dzisiaj kończę z zazdrością. Te emocje były mi do czegoś potrzebne w przeszłości, ale teraz otwieram nowy rozdział. Dzisiaj chcę działać konstruktywnie na rzecz mojego własnego życia. Dlatego będę potrzebowała tej siły, którą wcześniej marnowałam na zazdroszczenie, nienawidzenie, porównywanie sie i plotkowanie. Taka jest moja decyzja.
Powiedz to na glos.
Nie rozkazuj sobie, tylko z przyjaźnią poinformuj siebie, że podejmujesz taką decyzję dla swojego dobra i po to, żeby budować pozytywną przyszłość.
Zapamiętaj swoją decyzję.
Możesz zapisać ją na kartce i zawsze nosić ze sobą.
Koniecznie wypowiedź ją na głos, tak żebyś sama ją usłyszała.
Słowa wypowiedziane na głos nabierają większej mocy.
A potem po prostu zrealizuj te decyzję.
Być może jeszcze wiele razy potkniesz się o swoje dawne, negatywne emocje. Ale za każdym razem one beda coraz słabsze, a ty coraz silniejsza. Jeżeli znów zdarzy ci się obgadywać kogoś albo czuć się gorsza, jeszcze raz podejmij pozytywna, konstruktywną decyzję i postanow, że więcej tego nie zrobisz, bo nie chcesz tego robić. Twoje myśli w końcu cię posłuchają - musisz być tylko równie wytrwała i uparta jak one.


sobota, 20 lutego 2016

W górę!

Dziś pierwszy raz od tygodnia wyszłam z domu spotkać się ze znajomymi. Nie powiem, myślałam że będzie gorzej, a było naprawdę spoko.

Mam 22 lata, jeszcze tyle przede mną. Czas na spotkania ze znajomymi, jakieś szaleństwa. Póki jeszcze jestem młoda i mogę. Nie chcę żałować, a cały czas to robię. Żałuję tylu rzeczy, których nie zrobiłam i już nie zrobię.

Moje życie opiera się na żałowaniu. Ile można? Sama się zamęczam i w końcu stracę wszystko co mam, bo nie wystarcza mi i chcę więcej i więcej i innych rzeczy. A jak stracę co mam to i tego mogę żałować. Trzeba ruszyć naprzód i tyle.

Jestem młoda i piękna. Głowa do góry, pierś do przodu, plecy wyprostowane. Czas zdobywać góry.

piątek, 19 lutego 2016

Nie mieć żalu

Nie mogę mieć pretensji, że spotyka się ze znajomymi. Nie jego wina, że w swojej rodzinnej wiosce nie mam znajomych. Od trzech lat nie mieszkam w niej, te osoby, z którymi mogłabym się spotkać wyprowadziły się. Tak to jest i nic nie zrobię ani ja, ani on.
Nie mogę mieć żalu o to

Jutro wreszcie odwiedzę swojego chrześniaka i ruszę się z domu. Mam nadzieję na małe zakupy, że coś fajnego gdzieś znajdę po niższej cenie. Brakuje mi dosłownie wszystkiego. Pieniędzy też, to najważniejsze. Niby trochę mam, ale nie chcę dużo wydać na ubrania, bo nie wiem ile będę potrzebować na następny miesiąc.

W te wakacje już praktyki. Wreszcie skończę drugi rok, zacznę trzeci. Naprawdę się cieszę, że już będę tak daleko, ale nie ma co chwalić przed zachodem słońca.

Trzeba wziąć się w garść i duuużo pracować nad sobą, by na praktykach dobrze wypaść i później może coś zarobić. Byłoby naprawdę bardzo miło jakby się udało.

Paznokcie mam za długie - źle mi się pisze na klawiaturze.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Na pamiątkę.

Chyba trzeba przenieść się tutaj z moim blogiem. Brakuje mi pisania, a Mylog pada. Coraz bardziej, nie chcę stracić tamtych notek. To zawsze wspomnienia - miłe czy nie, ale zawsze.
Czasami dobrze jest sobie przypomnieć co było.

Przez co się przeszło.

To może dodać odwagi, wzmocnić i dać osłonę. Nie jest tak źle, czemu by miało być.

Wróciłam do domu. Do tego starego mojego miejsca, w którym oprócz wspomnieć i rodziców niewiele mam. Paru znajomych, ale znajomych na poziomie "cześć" i nic więcej. Co robić w takim miejscu? Potrzebuję żyć.

Tak bardzo chcę zacząć żyć. Jak nigdy nie potrafiłam, nie mogłam, bo ograniczało mnie wiele rzeczy. Rodzice, mój umysł, moja udawana miłość. Teraz chcę przeżyć ile mogę, co mogę, poznać wszystko co mnie ominęło. Siedząc w domu zdaję sobie sprawę jak mało w życiu osiągnęłam, jak mało mam. Nie mówię, że osoby które teraz są w moim życiu mało znaczą. To nie tak.

Nie mam przyjaciół blisko, nie mogę z byłymi przyjaciółkami pójść na kawę, ot tak je odwiedzić, pogadać co tam się stało i wrócić do siebie. Nie chcę chodzić na piwo. Chcę pójść na plotki.

Muszę w końcu ułożyć sobie życie, bo się w nim męczę. Każdego dnia jestem szczęśliwa, ale zawsze jest moment, w którym brakuje mi czegoś i jest mi źle. Czasami zrzucam swój smutek i żal na inne osoby, niczemu nie winne. Żyły swoim życiem, tak ja nie potrafiłam. Zwykła zazdrość.