Chyba trzeba przenieść się tutaj z moim blogiem. Brakuje mi pisania, a Mylog pada. Coraz bardziej, nie chcę stracić tamtych notek. To zawsze wspomnienia - miłe czy nie, ale zawsze.
Czasami dobrze jest sobie przypomnieć co było.
Przez co się przeszło.
To może dodać odwagi, wzmocnić i dać osłonę. Nie jest tak źle, czemu by miało być.
Wróciłam do domu. Do tego starego mojego miejsca, w którym oprócz wspomnieć i rodziców niewiele mam. Paru znajomych, ale znajomych na poziomie "cześć" i nic więcej. Co robić w takim miejscu? Potrzebuję żyć.
Tak bardzo chcę zacząć żyć. Jak nigdy nie potrafiłam, nie mogłam, bo ograniczało mnie wiele rzeczy. Rodzice, mój umysł, moja udawana miłość. Teraz chcę przeżyć ile mogę, co mogę, poznać wszystko co mnie ominęło. Siedząc w domu zdaję sobie sprawę jak mało w życiu osiągnęłam, jak mało mam. Nie mówię, że osoby które teraz są w moim życiu mało znaczą. To nie tak.
Nie mam przyjaciół blisko, nie mogę z byłymi przyjaciółkami pójść na kawę, ot tak je odwiedzić, pogadać co tam się stało i wrócić do siebie. Nie chcę chodzić na piwo. Chcę pójść na plotki.
Muszę w końcu ułożyć sobie życie, bo się w nim męczę. Każdego dnia jestem szczęśliwa, ale zawsze jest moment, w którym brakuje mi czegoś i jest mi źle. Czasami zrzucam swój smutek i żal na inne osoby, niczemu nie winne. Żyły swoim życiem, tak ja nie potrafiłam. Zwykła zazdrość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz