W tle Lily Allen z piosenką Fuck you i człowiekowi jakoś robi się lżej na sercu. Przyjemna nutka, lekka do posłuchania i do zrelaksowania gdy za dużo osób za dużo chce od nas. Wymagać można od siebie jak najwięcej ale spychać swoje wygórowane oczekiwania na innych nie jest dobrze. Nikt nie dorówna perfekcjonizmowi, któremu tylko ta dana osoba dorównuje i ona umie powiedzieć kiedy jest dobrze.
Dla przykładu Bartek. Cokolwiek on zrobi jest idealnie. Wie kiedy jest jak ma być i że nie mogło być lepiej. Pomyłki też mu się zdarzają. Jeśli zleci dane zadanie komuś innemu czyli mi i zrobię według swoich standardów jest źle, bo są inne niż jego. Nie wiem co siedzi w jego głowie w danym momencie i jak sprostać oczekiwaniom. Jednego dnia czynność A jest dobra, a następnego czynność A jest zła a powinno się B. Jak się tego domyślić? Nie można.
Powinnam kupić książkę - żyć z perfekcjonistą. Jak się uchronić przed jego wieczną krytyką.
Innym problemem bywa wyznaczanie partnerowi wysokich standardów przy jednoczesnym braku elastyczności i skrajnej nieufności. Może to rodzić konflikty i poczucie niezadowolenia po obu stronach. Partnerom zazwyczaj towarzyszy poczucie dystansu emocjonalnego oraz brak wsparcia we wspólnym życiu.
Pasuje idealnie, a to jest pierwszy link z wyszukiwarki. Koniecznie muszę kupić taką książkę.