Widziałam bardzo fajną grafikę. Była na niej zaznaczana codzienna ilość przeczytanych stron książki. Pomysł świetny i myślę czy go u siebie nie wprowadzić. Na to potrzebny mi najlepiej pamiętnik w zeszycie, a nie tutaj. Tam by było wygodnie. Albo... zwykły kalendarz... Uwielbiałam pisać na kartkach, uwielbiam samą tę czynność pisania. Sprawiało mi radość patrzenie na kolejne pięknie zapisane strony. Cały czas jestem rozdarta między formę bloga, a zeszyt. O ironio. Prędzej ktoś znajdzie i przeczyta zeszyt niż trafi na tego bloga.
Co do przeczytanych stron myślę, że najlepiej sprawdzi się do tego zwykły kalendarz. Tam mogę zaznaczać i przeczytane strony i ćwiczenia jeśli zrobiłam i cokolwiek mi wpadnie do głowy. Nie opisywać się, bo nie ma miejsca. Znając życie jeśli zaczęłabym pisać w zeszycie o chciałabym to jakoś uporządkować, dorobić coś więcej. Stanęło by na tym, że pisałabym tu i w zeszycie o tym samym, a najpewniej nie pisałabym nic.
W pracy kolejny dzień na luzie. Nie ma ludzi nade mną, a ja sobie spokojnie robię co mam robić. Dużo jest pogaduszek w kuchni.
Z Bartkiem jak zawsze dużo stresu. Ja nie wiem czemu nie możemy się dogadać. Wkurza mnie to ciągłe czepianie się mnie, ja tak go się nie czepiam. Mu ciągle wszystko przeszkadza w moim zachowaniu. Często mam wszystkiego dość, ale jakoś trzeba sobie radzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz