czwartek, 11 stycznia 2018

Już ponad tydzień po postanowieniach

których tak naprawdę nie robiłam. Prowadzę dzienniczek, który dostałam od mamy i tam zapisuję wszystkie ważne sprawy i moje plany. Tydzień trzymałam się ich bardzo, teraz trochę mniej. Kryzys w końcu nadszedł, ale nie można się poddawać. Wczoraj słyszałam, że to normalne, że w takich postanowieniach nie wytrwamy cały czas, ale nie można od razu myśleć, że jest się beznadziejnym.
To właśnie mój problem. Mała czy większa porażka i od razu czuję się okropnie, że nie jestem wiele warta. A to nieprawda. Błądzić jest rzeczą ludzką, jak i popełnianie błędów i upadanie.
Ważne to przeanalizować błędy i nie robić ich ponownie.

Obejrzałam filmik NikkieTutorials z gościem, którego raz widziałam u innej jutuberki. Bardzo mnie zainspirowali. Nie maluję się na uczelnię, bo nie wydaje mi się to odpowiednie. Nie chcę, żeby myśleli, że tylko makijaż mi w głowie. Dopiero jak wracam pomaluję sobie twarz. No i nie maluję się na uczelnię tak, bo raczej jest to mocniejszy makijaż. Może nie najmocniejszy, ale jednak.

Z Bartkiem jestem znowu szczęśliwa. Wczoraj wieczorem dopadła mnie przeszłość chociaż myślałam, że już się z nią pogodziłam. Dziś z kolei przykro mi, że Iwa z Dawidem poszli na kawę, a my tak siedzimy przed laptopami i nic. Ale nie mam do niego pretensji o to. Sama nie zaproponowałam, żebyśmy wyszli, ale też nie wydaje mi się, żeby chciało mu się jechać gdzieś na kawę. Przecież można zrobić w domu.

Teraz myślę, że jest dobry czas na uzupełnienie swojego dzienniczka. Sprawdzenie dokładnie co i ile muszę zrobić i sobie rozpisać. Dobrze jest nie mieć zaległości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz