Cały czas zastanawiam się czy dobrze zrobiłam przenosząc tu swojego bloga. Nie ma co się zastanawiać długo tylko określić krótko tak/nie i dlaczego. Koniec rozmyślań.
Szybka pobudka rano, 5.45, mycie się i wyjazd do Gorzowa. Bez nas, maturzystów od razu jest o wiele więcej miejsca z czego na pewno cieszą się ci, którzy wsiadają w Nowinach. Nawet dla mnie było przyjemniej posiedzieć w spokoju, nie otoczona grupą ściśniętych ludzi.
Oprócz zdania kluczyka nie zostało mi nic do załatwienia w szkole. Nie licząc odebrania wyników matur. Trochę smutno będzie tak ostatecznie żegnać się z tą szkołą. Wspomnień jest wiele, niekoniecznie złych mimo Michała. Nie będę przecież pamiętać tylko tego co złe. To by podchodziło pod masochizm.
Lekarza znów nie było i zmarnowałam bilety. Niby nic takiego, ale zawsze by się przydały, a wykorzystanie takie by tylko sobie pojeździć raczej nie jest dobrym pomysłem.
Niesamowite było w dzisiejszym dniu to, że spotkałam przyjaciółkę. Umówiłyśmy się, że jedziemy razem do szkoły. Czekając na nią jak za czasów jeszcze maturzystek spotkałam Piotrka z kolegą. Często razem czekaliśmy. Ja na Alę, oni na kolegów. Zawsze bawi mnie widok kolejki, która ustawia się, by uścisnąć rękę z chłopakami. Poza tym są bardzo sympatyczni. Więcej wiem o Piotrku nie tylko dlatego, że to kuzyn Ali, ale że dużo z nim rozmawiałam. Jego kolega (nawet nie wiem, nie pamiętam jak się nazywa. O wiem, ksywa UFIR :D) raczej się nie odzywał. Taki nieśmiały trochę. Naprawdę dużo radości sprawił mi ich widok.
W szkole Magazynier. Biedny Magi miał dziś maturę ustną z polskiego. Tak późno!
Na pkp, kiedy czekałam na pociąg powrotny spotkałam kuzynkę. Agata jest całkiem inna od rodzeństwa. Chociaż prawdę mówiąc raczej nie znam reszty, ale po samym wyglądzie życia widać, że ma inaczej poukładane w głowie. Najmłodsza, ale najmądrzejsza. Pewnie uczy się z błędów sióstr, bo brat chyba jeszcze większego nie zrobił.
W pociągu za to nowa znajomość. Mama musi być mi wdzięczna, bo zachęciłam dziewczynę do technikum w mojej wiosce. Wioska i technikum. Taki mały kontrast.
Pokazałam jak dość, chociaż nie jest to skomplikowane iść prosto i wskazałam gdzie jest sekretariat. Przy tym pochwaliłam nauczycieli mówiąc, że są naprawdę sympatyczni, a wiem bo są moimi sąsiadami. Większość. Przypomniałam sobie, że pisała testy gimnazjalne, więc pytam jak jej poszło. A no, że nie najgorzej. Fajnie.
- A tobie jak poszły testy?
- Hm, wiesz... ja pisałam teraz maturę.
Miło, że wzięła mnie za 3 lata młodszą.
I cały dzień boli tyłek po wczorajszej wspólnej* jeździe na rowerze.
*wspólna z Alą przez smsy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz