czwartek, 23 maja 2013

I znów o książkach.

Nikogo nie ma w domu, obiad zrobiony nawet za wcześnie. Biedni, będą musieli jeść zimny. Nigdy nie wiadomo kiedy kto wróci do domu. W każdym razie można podsmażyć ziemniaki, kotlety dopiero będą smażone. Wydaje mi się, że matka będzie ze mnie nie najgorsza. Chociaż lenistwo, którego chcę się wreszcie pozbyć przeszkadza jak cholera. W życiu ważne jest rozwijanie się i każda próba, która ma na celu  złagodzenie wad jest czymś pozytywnym i dobrym. Tak więc nawet ta bardzo powolna walka z lenistwem jest powodem do radości jeśli brakuje innych.
Jak już napisałam nikogo nie było i nadal nie ma w domu. Napisanie zdania zajmuje mi dziwnie dużo czasu. Zastanawiam się jakby od tego zależało moje życie. Wracając do tematu...
Jestem sama w domu, telewizor wyłączony, drzwi zamknięte na klucz, okna też pozamykane i można śpiewać. Pewnie sąsiedzi i tak co nieco słyszeli, ale mam nadzieję, że byli w pracy. I tak cały czas był stres, że za bardzo się wydrę i jak pani Ewa przyjdzie do mamy na ploteczki powie coś o moim "śpiewaniu", a wydaje mi się, że już kiedyś tak było. Mimo, że lubię, i chyba nie wychodzi mi tak źle skoro siostrze niektóre piosenki się podobają, to wolę by nikt nie słuchał. Najlepsze jest to, że piosenki facetów wychodzą mi lepiej niż kobiet. Pewnie mam męski głos albo po prostu niski. Ale to fajnie, bo wolę zespoły gdzie jest wokalista, a nie wokalistka. Z drugiej strony to chyba nie dziwne, bo mimo wszystko jestem kobietą.
***
Czytałam dziś książkę, którą zaczęłam już wczoraj. 
"Jednoroczna wdowa" John Irving
Pełna śmiałej erotyki i brawurowego komizmu historia miłosna opowiedziana głównie z perspektywy kobiety. Ruth, w dzieciństwie opuszczona przez matkę, robi zawrotną karierę literacką. Sukcesy zawodowe nie idą jednak w parze ze szczęściem osobistym. Kolejne nieudane związki potęgują tylko uczucie goryczy i samotności, towarzyszące jej od wczesnego dzieciństwa. (opis z okładki książki)

Śmiała erotyka jest całkiem inna od "50 twarzy Greya". Prawdę mówiąc drugiej nawet nie przeczytałam całej. Ciekawa byłam jak wyglądają te sceny erotycznie i... jakoś mnie nie zaciekawiły. Czekałam na nie od początku książki, a wytrwać do nich było ciężko. Książka nudna i o niczym. Straszne. Kiedy wreszcie coś się pojawiło czytam jednych tchem i nic. Nuda. Nawet jeśli dużo było tego erotyzmu to nie byłam w stanie nawet połowy przeczytać, bo strasznie nudne. "Jednoroczna wdowa" jest całkiem inna. Jest erotyka i jest treść. Po 135 stronach ile jest erotyki? Więc tak, chłopak onanizuje się przy ułożonych ubraniach kobiety na łóżku. Mąż tej kobiety, jeszcze mąż, rysuje akty kobiet, które są nieszczęśliwe. Oczywiście są one ich kochankami przez jakiś czas dopóki nie zniszczy ich psychiki. Seks nie jest praktycznie wcale opisany, chyba że kochali się na pieska albo tulił się do jej piersi.
I to jest jakaś książka ciekawa do poczytania. Oprócz tego pisana prosto i naprawdę jest zabawna, chociaż trochę też dziwna. Romans między 16latkiem, a 39letnią kobietą, w całym domu zdjęcia zmarłych synów i ciągle historie z ich dość krótkiego życia. 

Jak chodzi o książki, których ostatnio dużo czytam to jest jeszcze druga część "Cieni" czyli "Polowanie". Druga część nie jest taka zła, ale pierwsza bardziej mi się podobała. Zaczyna się wątek miłosny między Eve i Lukiem, a miałam wielką nadzieję, że nic takiego nie było. Nie lubię robienia z głównej bohaterki/bohatera osoby, która jest wyjątkowa w każdym calu, bez żadnych wad. Za bardzo nierealne. 

Chyba dochodzę do siebie i cieszę się z tego. Nikogo nie udawać i nie bać się być sobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz